- Hejże! No jak tam te omlety… Zrobiłaś jakoś?
- „Jakoś” - zrobiłam…
Pierwszym razem wyszedł mi… Zakalec! Ale – dzięki Dr. Gerardowi – i tak mi
smakował. Pojechałam sobie po ambicji i wywnioskowałam, że skoro nie potrafię
zrobić prostego omleta, to będę robiła aż do skutku! Chyba to poskutkowało, bo
za drugim razem wyszedł mi nadzwyczaj puszysty! Resztę zrobiłam podobnie jak i
ty, tyle że dałam jakiś inny dżem. Troszeczkę – jak dla mnie – było mdłe, ale
jak obficie skropiłam go sokiem grejpfutowym, to całkiem wyszło mu to na dobre.
- Dzwonię właśnie po to, by podpowiedzieć ci jeszcze, że ja
dodałem do konfitury nieco octu balsamicznego. Okazało się, że poprawiło to
smak – i to bardzo znacznie!
- No, widzisz… W kuchni zawsze trzeba poeksperymentować!
- o, tak – trzeba!
- To co tam nowego wyeksperymentowałeś?
- A – „takie małe co nieco…”.
- „Mała rzecz – a cieszy…”.
- Mnie cieszy – małe czy duże… Żeby tylko było dobre! A
wiadomo – jak Dr. Gerard , to musi być dobre!
- To co takiego wymyśliłeś?
- A – takie tam – smarowidełko…
- No, no – ciekawe i zaskakujące! Lubię dobre smarowidełka!
Do grzanek albo tostów… Albo bułeczek maślanych – nawet do pumpernikla! To mów
– co to za specyfik, bo już mi ślinka leci!
- To bardzo proste, ale mnie bardzo smakowało.
- No wal prosto z mostu – nie nawijaj!
- No dobra – zaczynam… Wziąłem 50g „wit’AM musli, mleko,
czekolada”, 2-3 łyżki oleju sezamowego i 2-3 łyżki masła orzechowego. Najpierw
jak najdrobniej pokruszyłem „wit’AM musli, mleko, czekolada” i dodałem do nich
olej. Utarłem to na jednolitą mas®ę. Następnie zmieszałem z masłem orzechowym.
Tego masła to można dać wedle uznania. Jak chcesz, to spróbuj. Nie zajmie wiele
czasu, a Dr. Gerard sprawi, że efekt musi być!
- Zaraz zabieram się do roboty! Zadzwonię i powiem o
wrażeniach!
- To – narazisko!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz