środa, 29 kwietnia 2015

Smarowidło




- Hejże! No jak tam te omlety… Zrobiłaś jakoś?

- „Jakoś” -  zrobiłam… Pierwszym razem wyszedł mi… Zakalec! Ale – dzięki Dr. Gerardowi – i tak mi smakował. Pojechałam sobie po ambicji i wywnioskowałam, że skoro nie potrafię zrobić prostego omleta, to będę robiła aż do skutku! Chyba to poskutkowało, bo za drugim razem wyszedł mi nadzwyczaj puszysty! Resztę zrobiłam podobnie jak i ty, tyle że dałam jakiś inny dżem. Troszeczkę – jak dla mnie – było mdłe, ale jak obficie skropiłam go sokiem grejpfutowym, to całkiem wyszło mu to na dobre.

- Dzwonię właśnie po to, by podpowiedzieć ci jeszcze, że ja dodałem do konfitury nieco octu balsamicznego. Okazało się, że poprawiło to smak – i to bardzo znacznie!

- No, widzisz… W kuchni zawsze trzeba poeksperymentować!

- o, tak – trzeba!

- To co tam nowego wyeksperymentowałeś?

- A – „takie małe co nieco…”.

- „Mała rzecz – a cieszy…”.

- Mnie cieszy – małe czy duże… Żeby tylko było dobre! A wiadomo – jak Dr. Gerard , to musi być dobre!

- To co takiego wymyśliłeś?

- A – takie tam – smarowidełko…

- No, no – ciekawe i zaskakujące! Lubię dobre smarowidełka! Do grzanek albo tostów… Albo bułeczek maślanych – nawet do pumpernikla! To mów – co to za specyfik, bo już mi ślinka leci!

- To bardzo proste, ale mnie bardzo smakowało.

- No wal prosto z mostu – nie nawijaj!

- No dobra – zaczynam… Wziąłem 50g „wit’AM musli, mleko, czekolada”, 2-3 łyżki oleju sezamowego i 2-3 łyżki masła orzechowego. Najpierw jak najdrobniej pokruszyłem „wit’AM musli, mleko, czekolada” i dodałem do nich olej. Utarłem to na jednolitą mas®ę. Następnie zmieszałem z masłem orzechowym. Tego masła to można dać wedle uznania. Jak chcesz, to spróbuj. Nie zajmie wiele czasu, a Dr. Gerard sprawi, że efekt musi być!

- Zaraz zabieram się do roboty! Zadzwonię i powiem o wrażeniach!

- To – narazisko!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz