czwartek, 21 maja 2015

Zaskakujące spotkanie




   Czas dziś gonił jak gdepard na polowaniu… Zbliżał się czas kolacji, ale nie miałem pomysłu na jakieś smakowite jadło. Po raz trzeci otworzyłem lodówkę – i po raz trzeci szybko ją zamknąłem… Z kredensu wyciągnąłem ciastko od Dr. Gerarda. Popiłem zimną herbatą… Szybko ubrałem buty i wyszedłem do sklepu. Trzeba było kupić coś, co daje poczucie normalnego jedzenia – jakiś normalny smak, posmak i aromat. Najgorsze jednak było to, że nie miałem ochoty na nic konkretnego. Wszedłem do sklepu i zacząłem się rozglądać… Tu jakieś zamrożone gotowe dania, dalej lody i obok mrożonki… Nabiał, dalej pieczywo… Przetwory mleczne, mąki, kasze… Już wiem! Zrobię sobie racuchy! Zacząłem wkładać zakupy do koszyka… Obok pojawiła się jakaś postać… Dziś nie zwracałem uwagi na żadne osoby które robiły zakupy w sklepie. W głowie miałem tylko jedno – zjeść na kolację coś smacznego… Odezwał się damski nieśmiały głos:

- Przepraszam…

Przesunąłem się trochę…

- Proszę bardzo…

Oznajmiłem, ale kobieta nie ruszyła się. Rzekłem jeszcze raz:

- Proszę Pani – bardzo proszę. Może Pani przejść.

Kobieta jednak stała nieruchomo i patrzyła na mnie… Dopiero w tej chwili przypatrzyłem się jej bardziej dokładnie… Dosyć ładna brunetka, o średnio szczupłej twarzy, ciemnych oczach i elegancko dobranych okularach. W wieku zbliżonym do mojego i również podobnym wzroście. Ta twarz kogoś mi przypominała… Na pewno już gdzieś widziałem tą kobietę… Zauważyłem że była jakby nieco zmieszana. Za moment zapytała nieśmiało:

- Przepraszam bardzo – czy pan nazywa się Drwal… Zenon Drwal???

Byłem tym pytaniem bardzo mocno zaskoczony. Próbowałem coś powiedzieć, ale nie mogłem wydobyć z siebie sensownego słowa…

- Hmmm… Yyyy…

- To może ja się przedstawię… Nazywam się Krystyna Dec. Przepraszam – moje panieńskie nazwisko to – Zawilska. Krystyna Zawilska… Chciałam zapytać pana, czy razem chodziliśmy do jednej klasy szkoły podstawowej…?

- Rany Boskie – Krysia! Pewnie że to ja! Zenek Drwal!!!

Krzyknąłem tak głośno, że zatrzęsły się wszystkie butelki w sklepie.

- Co tutaj robisz? Skąd się wzięłaś w tym miejscu???

- Weszłam przez przypadek – idę do brata który tutaj niedaleko mieszka. Wstąpiłam by dzieciakom kupić coś dobrego. Niech się ucieszą, że dostały coś od dobrej cioci… Kupiłam im takie pyszne „pełnoziarniste ciastka zbożowe” – od firmy Dr. Gerard. Będą się cieszyły, bo je uwielbiają!
Te ciastka są w trzech smakach, to kupiłam 9 paczek – ich też jest trójka, to dla każdego po jednym.

- A ja robię sobie zakupy na dzisiejszą kolację – ale słodkie też lubię, to kupię sobie po jednym na jutro. Mówisz – „pełnoziarniste ciastka zbożowe” – firma Dr. Gerard? Zaraz idę kupić.

- Zenek – muszę już iść. Świetnie że się spotkaliśmy!

- Krysia – ile to lat nie widzieliśmy się??? Prawie 40! Wymieńmy numery komórek – musimy się zdzwonić i umówić na jakąś dłuższą pogawędkę i dobre wino.

- Dobrze – zapisałeś?

- A Ty?

- Mam. To na razie!

- Trzymaj się, Krysia!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz