W moim mieście TPG zorganizowało wycieczkę do Bydgoskiej
Opery. W niedzielę wczesnym rankiem w umówionym miejscu na wszystkich
wycieczkowiczów czekał piękny autokar. O dziwo nikt się nie spóźnił, więc
wyruszyliśmy o 7:00.
Dzień wcześniej z koleżanką wybrałyśmy się na zakupy i będąc
w markecie trafiłyśmy na ekspozycję pełnoziarnistych ciastek zbożowych „wit’AM”
firmy Dr Gerard. Nie mogłyśmy się oprzeć pokusie kupna paru opakowań, choćby po
kilka z każdego rodzaju, takie jak: wit’AM musli, śliwka, czekolada, wit’AM
musli, jabłko, rodzynki, wit’AM musli, mleko, czekolada.
Na wycieczkę jak znalazł, bardzo pożywne i smaczne lepsze od
kanapek do tego woda mineralna i droga spokojna. Po dłuższym czasie podróży poczułam
głód, więc otworzyłam jedno opakowanie ciastek na dobry dzień Dr Gerarda i
poczęstowałam kilku współpasażerów. Po spożyciu ciastek przychodzili z
zapytaniem gdzie takie dobre ciastka kupiłam.
Na miejsce dojechaliśmy o 11:15, zaraz po wyjściu z autokaru
zostaliśmy podzieleni na grupy i każda grupa dostała zdjęcie jakiegoś obiektu.
Zadaniem naszym było odnalezienie obiektu z obrazka i zebranie jak najwięcej
informacji na jego temat. Na wykonanie zadania mieliśmy czas do 15:30.
W trakcie poszukiwań, bardzo nas podniosły na siłach ciastka „wit’AM”
firmy Dr Gerard, które jeszcze udało mi się przechować na czarną godzinę.
Po wykonaniu zadania wszystkie grupy spotkały się na kawie w
celu zaprezentowania swoich informacyjnych zdobyczy na temat obiektów. Po tak
ciekawej lekcji historii miasta, udaliśmy się w przytulne miejsce na smaczny
obiadek, po obiedzie mieliśmy czas wolny aż do 18:30.
Tym sposobem dotarliśmy na godzinę 19:00 do Opery, gdzie
rozpoczynało się przedstawienie baletowe „Sen nocy letniej”. Bardzo nam się wszystkim
podobało. Na mnie też zrobiło niesamowite wrażenie tym bardziej, że byłam
pierwszy raz na balecie w Operze. W drodze powrotnej ostatnie dwa opakowania
ciastek „wit’AM” Dr Gerarda, rozczęstowałam między współpasażerów. Na miejsce
dojechaliśmyokoło pierwszej w nocy i pełni miłych wrażeń rozeszliśmy się do
domów.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz